Rozdział 3.
*******************
Rano obudziłam się o godzinie 10:27. Zaraz, zaraz. CO?! A konkurs jest o godzinie 11:00. Szybko zaczęłam budzić dziewczyny. Te od razu zerwały się z łóżka i się ubrały. Ja już byłam uszykowana. Poszłyśmy do jadalni. wzięłyśmy po kanapce i w mig pobiegłyśmy do wytwórni YG. To tam miał się odbyć konkurs. Całe szczęście że to tak blisko. Doszłyśmy na miejsce. Wszystkie się stresowałyśmy. W końcu to dzisiaj mają się spełnić nasze największe marzenia. Było tu bardzo tłoczno. Przyszła nasza kolej.
-O matko!. Jak zobaczę Baekho to ja zemdleję. -denerwowała się Iga.
-Spokojnie, wszystko będzie dobrze. -uspokajałam młodszą.
-No dobra. To wchodzimy. -poinformowała się pewna siebie Olka.
<kilka minut później>
-Juhu. Dostałyśmy się. Hurraa. -krzyczała radośnie Iga.
-No musimy to koniecznie uczcić. -zacieszałam.
-To może wpadniecie do nas?. -zapytał z nutką nadziei Baekho, na co my, stałyśmy osłupiałe bo nie spodziewałyśmy się takiej propozycji. Iga nagle palnęła rumieńca.
-No dobrze. -odpowiedziała z wielkim uśmiechem Iga.
Droga minęła nam dosyć szybko. Jechaliśmy autem 10 minut. Nikt się nie odzywał przez ten czas. P chwili dojechaliśmy na miejsce. Auto zatrzymało się pod wielkim, białym apartamentem. Był cudowny. Wyszliśmy z auta i poszliśmy do wielkiego budynku. Minhyun otworzył nam drzwi.
-Panienki przodem. -powiedział z wielką powagą na co wszyscy się zaśmiałyśmy.
-No co? Chciałem być kulturalny.
-Dobrze, dobrze. Ahh ty i te twoje maniery. -westchnął Aron.
-Spadaj. Pilnuj siebie jełopku.
-Chodźcie do salonu. Napijecie się czegoś? -zaproponował JR po czym uśmiechnął się uroczo do Oli. Ona oczywiście się zarumieniła.
-Coli. -odpowiedziała odwzajemniając uśmiech.
-To my też. -odpowiedziałam też za Igę. Wiem co lubi bo znam ją 13 lat.
-To może obejrzymy jakiś horror? -spytał Baekho siadając obok Igi na co ta lekko się uśmiechnęła pod noskiem. DongHo najwidoczniej to zauważył bo podszedł do niej i pocałował ją w policzek.
-Masz prześliczny uśmiech. -powiedział do niej uśmiechając się.
-Dzi-dzięki. Tak w ogóle to jestem Iga. -powiedziała śmiało młoda.
-Śliczne imię. Pasuję do takiej ślicznej buźki.
-Dziękuję -odpowiedziała Iga i lekko się zaczerwieniła. Aron bacznie obserwował całą sytuację ale po chwili namysłu dodał.
-Rzygam tęczą!
-Przymknij się patafianie bo zarobisz. -odezwał się Baekho. Postanowiłam że trzeba temu jakoś zaradzić.
-Chłopaki, spokój. Oglądamy horror.
-Dobra. -wszyscy się zgodzili. I padło na ''Droga bez powrotu 3''. Minhyun przyniósł colę i chipsy. Iga siedziała obok Baekho, ja obok Rena a Ola obok JR'a. Wszystko ładnie pięknie dopóki jakiego faceta nie przecięto na trzy części. Ren od razu schował mi się w ramię i tak siedział przez cały film. Mnie to wcale nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie - mnie się to bardzo podobało. To było słodkie.
-No dobra, to koniec filmu. -powiedział Aron.
-Oh, to dobrze. Myślałem że umrę ze strachu. To ja idę spać. Nika chodź ze mną. -powiedział Ren ciągnąc mnie za sobą do pokoju.
-No dobra. To zostawiamy was samych. -pożegnałam się z resztą.
Weszliśmy do pokoju Rena. Było tu...normalnie. Ściany były szaro - białe, podłoga wykonana z jasnych paneli. Podobnie jak u nas w hotelu.
-Podoba ci się? -zapytał Ren.
-Tak. Ślicznie tu.
-Dziękuję. Widzisz Nika, muszę ci coś powiedzieć. Wtedy gdy się spotkaliśmy po raz pierwszy od razu zaczęło mnie coś do Ciebie ciągnąć. Ale teraz to wiem ja się w tobie zakochałem. Kocham Cię. Rozumiesz? -poczułam jego lekkie muśnięcie na moich ustach.
-Ren miło mi to słyszeć. Zaskoczyłeś mnie. Też Cię kocham.
-Cieszę się. To co? Kładziemy się? -spytał z radością.
-Jasne. A opowiesz mi jakiś wierszyk na dobranoc? -spytałam.
-Ok.
-To zamieniam się w słuch.
-
Idzie Puchatek przez las
nagle patrzy w gówno wlazł!
Więc bierze nogę
i wyciera o podłogę.
Kupa była Krzysia
i przykleiła się do misia.
Puchatek po długim zmaganiu,
usiadł zrezygnowany
cały w gównie umazany.
Zawołał Prosiaczka
małego smarkaczka.
Ten gdy go zobaczył
tak się wystraszył,
że aby uciec na czas
pierdnął misiowi w twarz.
Puchatek śmierdząc jak dupa
zaczął udawać trupa.
I aby nie robić obciachu
zakopał nogę w piachu.
-Hahahah. Bardzo śmieszne.
-No co? Chciałaś wierszyk to ci opowiedziałem. A teraz idziemy spać.
-Dobranoc. -powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
-Dobranoc. -odpowiedział i wtulił się we mnie mocniej. I poszliśmy spać.
<narracja Olki>
-Ola to my też chodźmy spać.
-Dobrze. -powiedziałam z uśmieszkiem i poszłam za nim.
-No to kładziemy się i nauczę Cię piosenki o dziadku.
-No ok.
-No to tak:
Mój dziadziunio był kowbojem,
Wszystkie konie były moje,
Moja babcia się zesrała,
I na drzewo poleciała.
-Żartujesz sobie?
-Nie.
-Idźmy już lepiej spać. -powiedziała i pocałowałam go w czoło.
-To dobranoc kotek. -poczułam jak się lekko zarumieniłam
-Dobranoc. -przytuliliśmy się oddaliśmy objęciom Morfeusza.

Piosenka o Kubusiu boska
OdpowiedzUsuńPozdrawiam z podłogi xdd
Dzięęęękuuuwać. ;3
Usuńpiosenka o dziadku też dobra xd
UsuńTeż Dziękuuuuuuuwać. ;3
UsuńKubuś puchatek xD hahahhahahaha jak to czytałam to tarzałam się ze śmiechu:D hahah to było bossskie;P
OdpowiedzUsuń//Karii//
Dziękuję za uwagę xD
Usuń